Ryan Craig czyli naturalna zmiana pokoleniowa w Vegas


Wszyscy popłakaliśmy nad odejściem Johna Tortorelli z Vegas (wiemy już, że to nie zarząd tylko sam trener nie chciał przedłużyć kontraktu) więc czas powrócić do żywych i omówić temat zatrudnienia młodego wilka jako numer 5 w historii organizacji.

Gdyby popatrzeć na gm-a Kelly'ego McCrimmona przez pryzmat zatrudnienia trzech trenerów w trzy miesiące, pewnie większość z nas pomyślałaby, że jego zespół to jakaś kpina. Nic bardziej mylnego. Jak sami dobrze wiecie, Złoci Rycerze są jedną z najbardziej poukładanych drużyn w całej lidze.

Analizując oryginalne wypowiedzi i docinki na konferencjach Johna Tortorelliego, zauważyłem, że pewnych momentach Torts wypowiadał się tak, jakby zaraz miał nastąpić koniec jego pracy. Pan Trener przez duże T zasłużył na szacunek, ale bądźmy szczerzy - ma swoje lata. Myślę, że ostatnie tygodnie były tak bardzo hardcore'owe, że momenty irytacji przy dziennikarzach były wyrazem ustępujących lat. Oczywiście życzę mu szybkiego powrotu na ławkę, ale bardziej boję się o jego zdrowie, bo jest to zdecydowanie jeden z tych trenerów, który walczy o najwyższe cele i nie uszczęśliwi go ligowy średniak.

W związku z powyższym, McCrimmon miał do wyboru albo wrócić do Bruce'a Cassidy'ego, albo zatrudnić kogoś nowego. Wybrał opcję numer dwa o której mówiło się od dłuższego czasu i będąc całkiem szczerym, odejście Tortorelliego nie zaskoczyło mnie aż tak bardzo bardzo. Po prostu słyszałem wcześniej, że tak może się stać, a do nowej roli przymierzany jest Ryan Craig. 

Co to za gościu i dlaczego akurat on?

Odpowiedź jest prosta - bo zna zespół jak mało kto. Będąc trenerem farmy Vegas w AHL poznał zawodników, sztab, wady i zalety od podszewki. Charakter, pomysł na grę oraz strategia Ryana Craiga opierają się na płynności, rygorystycznej dbałości o detale i silnej kulturze opartej na relacjach i rywalizacji. Jako trener wychowany wewnątrz organizacji, gdzie spędził 9 lat jako asystent i trener rezerw, doskonale rozumie tożsamość klubu i nie planuje rewolucji taktycznej, lecz ewolucję opartą na solidnych fundamentach.

Czytając komentarze kibiców Rycerzy nie trudno zauważyć ich oburzenia, ale w moim mniemaniu dostali człowieka kompetentnego. Z roku na rok farma Henderson, którą prowadził, nie tylko powiększała liczbę zwycięstw, ale przede wszystkim widać w niej było team spirit. Sam wielokrotnie powtarzał, że drużyna to rodzina, że należy kontrolować temperaturę w szatni. Przez całą późniejszą karierę zawodniczą prowadził specjalny dziennik. Zapisywał w nim sytuacje meczowe i zachowania trenerów, analizując je już wtedy z perspektywy szkoleniowca. Sprawia to, że jest trenerem niezwykle poukładanym. Czy właśnie nie to obserwujemy w Carolinie między zawodnikami, a Brind'Amourem?

Gra jego zespołu polega na dynamicznym operowaniu krążkiem tak, aby poprzez ruch zawodników bez krążka zmuszać rywali do błędów i tworzyć wolne strefy na lodzie. Wymaga od swoich graczy agresywnego wchodzenia w strefy podbramkowe) zarówno w ataku, jak i twardej obrony tego obszaru przed własną bramką. Unika spychania gry wyłącznie pod bandy. Craig ma obsesję na punkcie wznowień. Uważa buliki za jedyny w pełni ustrukturyzowany element gry, na który trener ma bezpośredni wpływ. Jego strategia zakłada posiadanie precyzyjnego, przećwiczonego planu. . Każdy środkowy musi być perfekcyjnie przygotowany do natychmiastowej reakcji.

Nic nie dzieje się bez powodu...

Przez 6 lat był asystentem Bruce'a Cassidy'ego, walnie przyczyniając się do Pucharu Stanleya, a z McCrimmonem zna się od wielu, wielu lat - jeszcze z czasów, gdy grał w Brandon Wheat Kings. To chłop, który uczył się nie tylko od Bruce'a Cassidy'ego, ale także Petera DeBoera i Gerarda Gallanta. Patrząc na jego CV jest o półkę niżej niż jego poprzednicy. Niewątpliwie jednak w jego żyłach płynie złoto-czarna krew i mimo tego, że owe stanowisko jest dużym wyzwaniem, uważam, że to ogarnie. Uważam, że każdy inny trener bez genu Golden Knights byłby średnim wyborem (większość gadania o genie drużyny X to mżonki).

Vegas ma nieco ponad 4,6 mln salary cup i musi zmierzyć się z wygasającymi umowami Pavla Dorofeyeva (RFA), Rasmusa Anderssona, Jeremy'ego Lauzona, Dylana Coghlana i Bena Huttona. Ponadto kilku zawodników (Reilly Smith, Cole Smith, Colton Sissons, Brandon Saad) mogę trafić na listę wymian. 

Nie musisz się rejestrować, żeby komentować. Napisz komentarz anonimowo.
Czy awans Ryana Craiga nie jest przedwczesny? Czy będzie w stanie zajść tak daleko jak jego poprzednicy? Koniecznie napisz w komentarzu poniżej, a przy okazji zajrzyj na moje breaking newsy na X i na grupę o hokeju na fejsie. Do następnego!     

Śledź breaking newsy na X: tutaj

Dołącz do grupy na facebooku: tutaj

Prześlij komentarz

0 Komentarze