Ten zawodnik właśnie odrzucił 15 mln. Głupek czy marzyciel?


Normalnie tytuł brzmiałby jednoznacznie: „Idiota odrzucił gruby szmal”, nie dlatego, że sprowadzam wszystko do pieniędzy. Absolutnie! Pierwszy rzucę kamieniem w stronę piłkarskich dziennikarzy z obsesyjnym przekonaniem, że najlepsi piłkarze na świecie pójdą grać za petrodolary. Na pewno... W tym przypadku jest trochę inaczej. Koleś odrzucił całkiem niezłe organizacje. I tu tkwi sęk. To co dla mnie jest „całkiem niezłą organizacją”, dla kogoś może oznaczać coś zupełnie innego. Czy Jason Robertson jest głupkiem czy marzycielem?

Po pierwsze Jason Robertson jest gwiazdą. Został wybrany do First All-Star Team. To, że jego własne aspiracje czysto sportowe, ale także te na koncie bankowym poszły w górę, jest zdecydowanie zrozumiałe. A to co zaraz napiszę stawia go jako jebany wzór do naśladowania dla każdego sportowca bez wyjątku, bez względu na wiek. Odpowiadając na pytanie z początku - nie jest głupkiem, a marzycielem, który chce zdobyć Puchar Stanleya nie kosztem innych, bo ci inni chcą coś osiągnąć kosztem jego.

To nie jest tak, że Dallas wypięło się na swoją gwiazdę. Mają 9 milionów salary cup, co nie wystarcza na pokrycie oferty kwalifikacyjnej (9,3 mln). Gm Jim Nill jest zmuszony na wytransferowanie najlepszego zawodnika, co boli, mocno boli zarówno jego jak i kibiców Stars. Oferta Nilla na 12 mln została odrzucona przez samego zawodnika. Oczywiście 12 to wciąż ponad stan, ale kilka ruchów dźwignią płacową w piłkarskim stylu i wszystko byłoby cacy: Mavrik Bourque opuściłby zespół jako RFA, Robertson zostałby w drużynie i wszyscy byliby zadowoleni. Problem w tym, że sam hokeista nie chce być już częścią Stars.

A wszystko zaczęło się w czwartkowe popołudnie. Seattle Kraken poirytowane brakiem pozyskania Artemiego Panarina, spróbowało ponownie na rynku transferowym. Gm Jason Botterill zalogował się na służbowe konto bankowe, wykręcił numer do Dallas... i to byłoby na tyle. Agent Jasona Robertsona powiedział krótko no way i odłożył słuchawkę. Ośmioletnia umowa na 15 milionów dolarów za sezon, poszła do kosza, a Krakeni znowu poczuli gorzki smak porażki.

Transferową karuzelę napędza dalsza część scenariusza rodem z amerykańskich filmów. Stars byli gotowi wymienić swój siódmy wybór w drafcie pozyskany od Seattle na Toronto Maple Leafs w zamian za perspektywicznego skrzydłowego, Matthewsa Kniesa, a odmowa Robertsona uniemożliwiła tę wielowymiarową transakcję.

Nie inaczej było w przypadku Detroit Red Wings. Mówiło się o wymianie na linii Robertson - Dylan Larkin. Tutaj sprawa się całkowicie wyjaśnia. Red Wings od 10 lat nie potrafi awansować do play-offów i nieważne, że na stole leżało 14 mln baksów. Robertson nie potrzebuje pójść tam gdzie z miejsca będzie gwiazdą, bo już nią jest. Robertson potrzebuje zespołu, który powalczy nie o play-offy, ale o wielki Puchar Stanleya i nawet jeśli dyrektorzy generali są już dogadani, Jason jest w stanie powiedzieć „Nein und Basta!”.

Również St. Louis Blues nadziali się na pal. Żadne pakiety wyborów w 1. rundzie draftu nie wchodzą w rachubę. To nie zespół szyty na miarę młodego zawodnika. 

Zatem w jakim kierunku uda się Jason Robertson?


Nie musisz się rejestrować, żeby komentować. Napisz komentarz anonimowo.
Według mnie na jego GPS-ie będzie ustawiony kierunek Salt Lake City. Ruchy Utah Mammoth na rynku wskazują, że organizacja szykuje się na coś bardzo dużego, prawdopodobnie spektakularnego i w mojej ocenie będzie to transfer Jasona Robertsona.

A jakie jest Twoje zdanie? Czy hokeista faktycznie wyląduje w Utah?  Czy to dobry kierunek? Napisz poniżej w sekcji komentarzy, a przy okazji zobacz co dzieje się na moim X i dołącz do grupy fejsbukowej. Do następnego!

Śledź X, by być na bieżąco z informacjami: tutaj

Dołącz do nas na facebooku: tutaj

Prześlij komentarz

1 Komentarze

  1. Zarówno Dallas jak i Detroit starają się zawrzeć sensowną umowę, która umożliwi obu graczom udanie się do Las Vegas w ramach rozgrywek trójstronnych. Tak słyszałem.

    OdpowiedzUsuń