Gdybym poprosił Cię o wymienienie kilku nieoczywistych bohaterów Florydy Panthers sięgających po Puchar Stanleya, wymieniłbyś zapewne Brada Marchanda, może Nate'a Schmidta, może Jonaha Gadjovicha, ale na pewno nie wymieniłbyś Mackiego Samoskevicha. Dlaczego? Bo gdy Pantery ogrywały Nafciarzy w finale, jego nie było w składzie. Nie przebił się do silnej fizycznie, ostro grającej drużyny. Czy taki ktoś ma szansę w Seattle? Odpowiem od razu - tak. Co więcej uważam, że zrobił najlepszą rzecz w swojej karierze - odszedł z Florydy. Dlaczego?
Zespół trenera Paula Maurice'a coraz bardziej przypomina siermiężny, old schoolowy hokej sprzed dekady. Brak prospektów, walczaki, Brad Marchand pasuje tam idealnie. Jeśli jesteś bardziej wszechstronny i waleczny, musisz szukać nowego miejsca do rozwoju. Takim właśnie miejscem okazało się Seattle, który wysyła 25. numer w tegorocznym drafcie i warunkowy w 2. rundzie draftu 2027.
Warunki tego wyboru są proste: Floryda otrzyma wyższy wybór, który pierwotnie należał do Winnipeg Jets lub Columbus Blue Jackets.
Gm Krakenów, Jason Botterilla, próbował pozyskać 23-letniego Amerykanina jeszcze w poprzednim okienku transferowym. Teraz było łatwiej, Floryda ma 9. wybór w drafcie i potrzebuje zwolnić trochę budżetu płacowego, a Samoskevich i tak zostałby ograniczonym wolnym agentem.
Statystyki jednak nie kłamią: 15 i 12 bramek w dwóch ostatnich sezonach, niewykorzystana szansa na poprawę strzelecką wtedy, gdy konkurenci leczyli kontuzje, spadek skuteczności rzutów o 7.5% itd. Spędzał więcej czasu na lodzie, a liczby leciały w dół. Tylko, że teraz trafia tam, gdzie będzie mieć więcej miejsca, a z jego dobrą jazdą na łyżwach, dobrym wypuszczeniem krążka, swobodą ruchów, wyczuciem przestrzeni, może być zawodnikiem z 20 bramkami w sezonie.
Chłopak ma dopiero 23 lata, może pochwalić się Pucharem Stanleya, choć niewiele wniósł w jego zdobycie. Nie jeden nowy kolega z szatni, będzie patrzeć z zazdrością. Teraz czeka go uzgodnienie warunków kontraktu. Prawdopodobnie będzie to dwuletnia umowa pomostowa w wysokości ok. 3 mln dolarów za sezon. Dobrze zna Matty'ego Beniersa i sporo szatniowego doświadczenia. Nie pęknie na robocie, tego jestem pewien. Był w zdecydowanie bardziej wymagającym zespole.
Dla Panter do świetny biznes, dzięki czemu mają nieco ponad 15 mln czapki płacowej, a dla Seattle to wciąż wielka niewiadoma. Pozyskali technicznego grajka, który tak naprawdę nie miał szansy pokazać wszystkich swoich atutów i zaczyna zupełnie od zera.
Nie musisz się rejestrować, żeby komentować. Napisz komentarz anonimowo.
Czy Mackie Samoskevich odbuduje się po dwóch sezonach w najbardziej jałowej prospektowo drużynie NHL? Czy będzie realnym wzmocneniem pierwszej szóstki? Napisz w komentarzu kto na tym zyska, a kto straci.
Śledź breaking newsy na X: tutaj
Dołącz do grupy na facebooku: tutaj
Śledź breaking newsy na X: tutaj
Dołącz do grupy na facebooku: tutaj

0 Komentarze