Colorado Avalanche vs Minnesota WildVegas Golden Knights vs Anaheim Ducks
Buffalo Sabres vs Montreal CanadiensCarolina Hurricanes vs Philadelphia Flyers
Tak wyglądają pary 2. rundy walki o Puchar Stanleya w sezonie 25/26. Nowa formuła rozgrywek dostarczy nam niesamowitych emocji.
Pierwszy mecz pomiędzy Los Angeles Kings a Colorado Avalanche rozpocznie się w Colorado. LA zakończyło sezon zasadniczy mocnym akcentem, notując bilans 6-2-2 w ostatnich dziesięciu meczach. 20 porażek w dogrywce pozwoliło im wcisnąć się na ostatnie miejsce w klasyfikacji Western Wild Card. Statystyki plasują ich w dolnej części tabeli NHL. Dobra gra w defensywie to za mało by pokonać najlepszą organizację sezonu zasadniczego. Potrzebny będzie klasowy atak a akurat tego LA brakuje.
Kontuzje: Kevin Fiala (podczas ZIO), Andriy Kuzmenko, powroty Jeffa Malotta i Alexa Turcotte'a.
Colorado przez cały rok utrzymywało się na szczycie tabeli NHL, plasując się w czołówce w większości statystyk, poza grą w przewadze. To sezon w którym zdobywca President Trophy może wygrać Puchar Stanleya, w końcu.
Kontuzje: brak (powrót Cale'a Makara).
Bramkarze:
W przypadku LA, Anton Forsberg powinien wystartować w pierwszym składzie. W tym roku przewyższył on domniemanego startera, Darcy'ego Kuempera , i jest głównym powodem awansu drużyny do fazy play-off. Forsberg ma bilans 16-12-5, średnią goli straconych na mecz 2,57 i skuteczność obron na poziomie 0,910.
W barwach Colorado najprawdopodobniej to Scott Wedgewood dostanie szansę gry na bramce. Podobnie jak Forsberg, zakończył sezon z lepszymi statystykami niż prawdopodobny starter, Mackenzie Blackwood . Wedgewood ma za sobą sezon na miarę Vezina Trophy , z bilansem 31-6-6, średnią straconych bramek na poziomie 2,02 i skutecznością obron na poziomie 0,921.
Mój typ na awans: Colorado Avalanche
Obie organizacje są bohaterami fantastycznych starć w pierwszej rundzie. Gospodarze pierwszego meczu wyeliminowali fenomenalnych debiutantów z Utah, a potężne Kaczory renomowanych faworytów z Edmonton. W obu przypadkach serie kończyły się wynikiem 4-2. Zapowiada się najbardziej intrygujący pojedynek tej rundy.
Anaheim z trenerem, który wrócił po zbanowaniu za niemoralną przeszłość, wchodzi z impetem, pewnością siebie i potężnym atakiem, który prowadził w pierwszej rundzie pod względem zdobytych punktów. Tymczasem Vegas przybywa ze strukturą (gra czterema liniami), równowagą i składem stworzonym specjalnie na potrzeby hokeja w fazie play-off i to na dodatek z nowym trenerem na ławce.
Konflikt tempa i struktury
Tożsamość Anaheim to ofensywna, szybka, płynna gra, która przytłoczyła Oilers, szczególnie gdy Kaczory miały przewagę liczebną w kontraatakach. Do tego dochodzi bardzo dobre rozciąganie gry na całej szerokości lodu. Młodzi gniewni zawodnicy grają bez zawahania, co przekłada się na konsekwentny forechecking.
Golden Knights grają o wiele bardziej kontrolowanie. Kładą nacisk na dyscyplinę w strefie neutralnej, wielowarstwową defensywę i ograniczanie przejęcia krążka w sytuacjach wysokiego ryzyka. W rezultacie zmuszają przeciwników do długiego kreowania akcji w strefie ofensywnej, zamiast szybkich kontr. Dodatkowo definiuje ich doświadczenie w play-offach w przeciwieństwie do rywali.
Anaheim wygrało serię sezonu zasadniczego 3:0, choć oba mecze były zacięte i wyrównane. Wszystkie trzy spotkania rozstrzygnęły się różnicą jednego gola, a dwa wymagały dogrywki. Te wyniki podkreślają, jak niewielka jest różnica między tymi drużynami. Ducks udowodnili, że mogą rywalizować z Vegas. Jednak utrzymanie tego poziomu przez całą serię play-offów to zupełnie inne wyzwanie.
Bramkarze:
Lukaš Dostal choć popisywał się skutecznymi interwencjami przeciwko Edmonton, to w całej serii jego forma była zmienna jak pogoda.
Carter Hart był stabilny w 1. rundzie i wchodzi w tę serię z bardziej stabilnym profilem niż jego konkurent.
Mój typ na awans: Vegas Golden Knights
Canadiens awansują po raz pierwszy od 2021 roku, po pokonaniu Tampa Bay Lightning w siedmiu meczach, Sabres przeszli 1. rundę pierwszy raz od sezonu 2006-07, pokonując Boston Bruins w sześciu meczach. Będzie to pierwszy pojedynek tych organizacji od 1998 roku. Wówczas to Buffalo Sabres pokonało drużynę z Kanady w czterech meczach.
Habs i Szable spotkali się cztery razy w sezonie zasadniczym dzieląc się punktami (2-2). Każdy mecz zakończył się dwubramkową przewagą zwycięzcy, a łącznie w czterech meczach padło 26 bramek (po 13).
Mocną stroną Kanadyjczyków jest głębia składu. Caufield strzelił tylko jednego gola w meczu pierwszej rundy, podobnie jak Suzuki, choć był to kluczowy gol. Slafkovsky strzelił hat-tricka w pierwszym meczu, ale nie wpisał się na listę strzelców do końca serii. Niemniej jednak to te nazwiska powinny odegrać kluczowe role w drodze do awansu.
W przypadku Sabres sytuacja jest odwrotna. Ich najlepsza linia (Peyton Krebs , Alex Tuch i Tage Thompson) spisywała się znakomicie przeciwko Bruins. Strzeliła więcej bramek niż pozostali napastnicy razem wzięci (20). Zawodnicy tacy jak Zach Benson i Josh Doan mogą okazać się kluczowi w drodze do awansu.
Bramkarze:
Jakub Dobeš rozegrał wszystkie siedem meczów przeciwko Lightning. Jego bilans to 4-1-2, średnia straconych bramek 2,03 i skuteczność obron 0,923. Jednak to jego gra na zakończenie serii była jeszcze bardziej spektakularna. W trzech ostatnich meczach serii Dobes zanotował średnią straconych bramek 1,27 i skuteczność obron 0,961. Jego gra była kluczowa dla sukcesu Canadiens i będzie nią również w tej serii.
Alex Lyon był niemal niepokonany dla Sabres po objęciu pozycji podstawowego goalie w trzecim meczu. Lyon zanotował bilans 3-1, ze średnią straconych bramek na poziomie 1,14 i skutecznością obron na poziomie 0,955. Jego gra była kluczowa w pokonaniu Bruins, a koledzy będą potrzebować utrzymania tej dobrej passy.
Ta seria będzie stać pod znakiem zapytania formy bramkarzy. To oni odegrali kluczowe role w 1. rundzie, a teraz nie będzie inaczej.
Mój typ na awans: Montreal Canadiens
Wypoczęte Huragany po czterech meczach kontra zmęczeni Lotnicy po sześciu meczach w których nie potrafili domknąć wyniku przy stanie 3-0. W tym sezonie Carolina Hurricanes wygrała trzy z czterech meczów z Flyers. Jednak wszystkie cztery mecze między tymi klubami zakończyły się dogrywką. Nic więc dziwnego, że jest zdecydowanym faworytem w tej serii.
Zacznijmy od underdoga - Philadelphii: Porter Martone przebił się w wielkim stylu od czasu dołączenia do drużyny z Michigan State w NCAA. Trevor Zegras również rozkwitł, odkąd dołączył do klubu z Anaheim Ducks. Zegras, Travis Konecny i Noah Cates zdobyli po golu i trzech asystach, prowadząc zespół do zwycięstwa. Jednak to Rasmus Ristolainen był zaskakującym liderem pod względem asyst (4) i punktów (5).
Carolina powinna być wypoczęta przed tą serią. Stary dylemat: odpoczynek czy rdza, znów da o sobie znać w meczu otwierającym serię, zwłaszcza dla podopiecznych Roda Brind'Amoura . Canes to jednak weterani wojen o play-offy. Logan Stankoven wydawał się być zmorą Ottawy w pierwszej rundzie, zdobywając cztery gole. Niezawodny Sebastian Aho dołożył trzy gole. Zdobywca trofeum Fornera Harta, Taylor Hall, zdobył siedem punktów. Hall i jego kolega z linii Stankovena, Jackson Blake , sprawili Ottawie sporo kłopotów i mogą zrobić to samo przeciwko Filadelfii.
Bramkarze:
Frederik Andersen ma bilans 4-0, średnią goli straconych na mecz 1,10, skuteczność obron 0,955 i jedno czyste konto. Andersen stracił zaledwie pięć bramek w czterech meczach z rzędu.
Daniel Vladař pozyskany jako wolny agent z Calgary Flames obronił 42 strzały w zaciętym, zwycięskim meczu przeciwko Penguins.
Obie franczyzy miały wiele problemów ze znalezieniem odpowiednich bramkarzy, ale Vladař i Andersen zamknęli rywalizacje w swich bramkach raczej na dłuższy czas.
Mój typ na awans: Carolina Hurricanes
Napisz w komentarzu swoich faworytów do awansu, a także spostrzeżenia na temat serii w tej rundzie.
Komentarze
Prześlij komentarz