P
ittsburgh Penguins stali się siłą z którą należy się liczyć w Konferencji Wschodniej. Po zdobyciu 14 bramek w zaledwie dwóch weekendowych meczach przeciwko Florida Panthers, istnieje już tylko jedna drużyna, która strzeliła w tym sezonie więcej goli niż „Pingwiny”. Jeśli pomyśleliście o Colorado Avalanche, to macie rację.
W miniony weekend widziałem niesamowite statystyki, które zwaliły mnie z nóg. Jeden z tweetów konta PR Penguins podał, że zespół zdobył 30 bramek w ostatnich pięciu meczach – to ich najlepszy wynik w pięciomeczowej serii od okresu między 16, a 26 marca 1996 roku, czyli sprzed niemal 30 lat. Była to era hokeja z ekstremalnie wysokimi wynikami, a Pittsburgh strzelił wtedy w całym roku 362 gole, co było najlepszym wynikiem w lidze. Kolejna szalona statystyka z biura PR pokazuje, że średnia 3.53 gola na mecz w obecnym sezonie jest najwyższą spośród wszystkich zespołów Penguins w erze Sidneya Crosby’ego. To wręcz absurdalne, biorąc pod uwagę, że od debiutu Crosby’ego drużyna ta zdobyła trzy Puchary Stanleya i czterokrotnie grała w finałach.
Pokazuje to, jak głęboki skład ma Pittsburgh w tym roku, jak udane były niemal wszystkie transfery i dlaczego mogą być poważnym problemem dla reszty ligi przed swoim pierwszym występem w play-offach od kampanii 2021-22.
Liczby nie kłamią – ten skład Penguins okazuje się jednym z najmocniejszych, jakie widzieliśmy od dłuższego czasu. Oczywiście głównym powodem sukcesów są zawodnicy, ale wielkie uznanie należy się również trenerowi pierwszorocznemu Danowi Muse’owi oraz jego asystentom, do których należą m.in. Todd Nelson, Mike Sullivan, Nick Bonino i Rich Clune. Ci panowie pomogli Penguins stać się drużyną grającą w niesamowicie szybkim tempie, co znacząco różni się od tego, co widzieliśmy w ostatnich sezonach pod wodzą poprzedniego trenera, Mike’a Sullivana. Choć gra w przewadze nie była głównym problemem zeszłorocznej ekipy, w tym roku jest równie dobra – skuteczność wynosi niecałe 25%, co daje ex aequo piąte miejsce w lidze. Gra w osłabieniu zajmowała w zeszłym sezonie 18. miejsce (77,8%), a w tym roku widać ogromną poprawę – obecnie to szósta lokata w lidze ze skutecznością 81,7%. I choć sztab trenerski jest świetny, twierdziłbym, że GM Kyle Dubas i reszta działu operacji hokejowych spisali się jeszcze lepiej, szczególnie w kwestii profesjonalnego skautingu. Ich ruchy przynoszą ogromne korzyści przez cały sezon.
Dubas i „Pens” po cichu zaliczyli jedną z najbardziej imponujących przerw międzysezonowych w lidze: Anthony Mantha, który wracał po kontuzji więzadła krzyżowego, podpisał roczny kontrakt za 2,5 miliona dolarów i w wieku 31 lat rozgrywa najlepszy sezon w karierze, przekraczając barierę 30 goli i 60 punktów – barierę, której nigdy wcześniej nie osiągnął. Justin Brazeau również podpisał dwuletnią umowę za 3 miliony dolarów i jak możecie się domyślić, on także notuje życiowe rekordy w golach i punktach. Przy wzroście 198 cm i wadze 104 kg jest idealnym graczem na play-offy, który nie boi się grać ciałem. W defensywie Parker Wotherspoon, który podpisał dwuletni kontrakt za 2 miliony w lipcu, stał się idealnym partnerem dla Erika Karlssona. To nie przypadek, że Karlsson gra swój zdecydowanie najlepszy hokej w Pittsburghu właśnie u boku Wotherspoona.
Niektóre z najlepszych ruchów Dubasa to wymiany w trakcie sezonu, w tym moja ulubiona z końca grudnia. Penguins pozyskali 24-letniego napastnika Yegora Chinakhova z Columbus Blue Jackets w zamian za Dana Heinena oraz wybory w drugiej rundzie draftu 2026 i trzeciej w 2027. Chinakhov (wybrany w pierwszej rundzie draftu 2020) miał zaledwie kilka punktów w 29 meczach dla Blue Jackets i bywał odsuwany od składu. Dubas przyznał jednak, że Penguins obserwowali go od dawna. Od czasu przejścia do Pittsburgha zdobył on 17 goli i 33 punkty w 40 meczach. Ma niesamowitą szybkość i jeden z najmocniejszych strzałów z nadgarstka w całej lidze. Odnosił sukcesy, grając zarówno z Jewgienijem Małkinem, jak i Sidneyem Crosbym. To wielki „X-factor” dla Penguins, a mając zaledwie 24 lata, wciąż ma ogromny potencjał do rozwoju.
Podczas trade deadline Penguins zachowali względny spokój, ale wykonali jeden subtelny ruch, podobny do wymiany Chinakhova, który również wygląda fantastycznie: pozyskali z Detroit Red Wings mierzącego 203 cm napastnika Elmera Soderbloma (również 24 lata) za wybór w trzeciej rundzie draftu 2026. W Detroit w 39 meczach zdobył tylko trzy punkty, a w Pittsburghu – mimo gry głównie w czwartej formacji – ma już cztery gole i osiem punktów w 16 spotkaniach. Świetnie zastępuje kontuzjowanego Blake’a Lizotte’a w czwartej linii i wygląda bardzo dobrze w niemal każdym meczu, nawet gdy nie punktuje. Wykorzystuje swój zasięg i umiejętności, będąc absolutną zmorą rywali przy forecheckingu.
Kolejnym kluczowym powodem sukcesów jest powrót i całkowite odrodzenie Erika Karlssona jako obrońcy na poziomie Trofeum Norrisa. To jeden z najwybitniejszych ofensywnych obrońców swojego pokolenia. Choć w pierwszych dwóch latach w Pittsburghu notował sezony z ponad 50 punktami, w tym roku stał się prawdziwym liderem, mając obecnie 14 goli i 64 punkty w 73 meczach. Widać u niego ogromną pewność siebie po obu stronach tafli. Jak wspomniałem, częściowo wynika to ze stabilizacji, jaką daje mu Wotherspoon, a częściowo z nowego stylu gry trenera Muse’a, który bardziej otworzył instynkty ofensywne Karlssona. Warto zauważyć, że przy wszystkich indywidualnych sukcesach – trzech Trofeach Norrisa i ponad 900 punktach w NHL – Karlsson nigdy nie zdobył Pucharu Stanleya. Dwukrotnie odpadał w finale konferencji z późniejszymi mistrzami (w 2019 r. z Blues, w 2017 r. z Penguins).
„Stare wygi” w Penguins wciąż grają na ekstremalnie wysokim poziomie. Przede wszystkim Sidney Crosby, który mimo opuszczenia 12 meczów z powodu kontuzji, wciąż jest liderem punktowym drużyny i drugim strzelcem z 29 golami. Właśnie zaliczył 21. z rzędu sezon ze średnią punktu na mecz, co jest rekordem NHL. Po tym, jak zakończyły się dla niego tegoroczne Igrzyska Olimpijskie, można przypuszczać, że będzie dodatkowo zmotywowany, by zajść z Penguins jak najdalej – zwłaszcza że ma 38 lat i nie wiadomo, ile jeszcze takich szans mu pozostało.
Bryan Rust i Rickard Rakell również mają solidne sezony. Rakell jest ostatnio w niesamowitej formie (11 goli w 10 meczach), a Rust gra stabilnie przez cały rok. Evgeni Malkin, 39-letni gwiazdor, zanotuje swój pierwszy sezon z punktem na mecz od dwóch lat i wyraźnie odmłodniał, zaliczając w weekend swój pierwszy hat-trick od 2022 roku. Gra również o nowy kontrakt.
Co do Krisa Letanga – wiem, że momentami zmagał się z błędami w defensywie, ale w wieku 38 lat nie powinien być już tak obciążany, a wciąż wnosi wiele w wyprowadzaniu krążka.
Młode talenty, szczególnie Ben Kindel, to niesamowita historia tego roku. Choć jego produkcja ofensywna nieco spadła w ostatnich tygodniach, wciąż ma za sobą świetny sezon i jest graczem tak odpowiedzialnym, że robi różnicę nawet wtedy, gdy nie punktuje.
Obsada bramki była największą niewiadomą w trakcie sezonu. Zarówno Arturs Silovs, jak i Stuart Skinner notowali podobne liczby, przy czym Skinner miał nieco lepsze statystyki zaawansowane, a Silovs miewał mecze, w których wyglądał na dominatora. Teraz, gdy Skinner wypadł z powodu kontuzji, być może Sergei Murashov wkroczy i skradnie show. Przez cały sezon grał na poziomie All-Star w Wilkes-Barre/Scranton Pens, a jego skuteczność obron .922 była drugą najlepszą w całej AHL, co jest niezwykłe dla chłopaka, który właśnie skończył 22 lata. Co więcej, to nie byłby pierwszy raz, kiedy Pittsburgh stawia na debiutanta w bramce podczas w play-offach.
Jak widać, jestem nastawiony bardzo optymistycznie do Pens. Oglądanie ich w tym sezonie to niezwykle przyjemna niespodzianka. Stali się jedną z najbardziej elektryzujących drużyn w hokeju i mają realną szansę na sukces w Konferencji Wschodniej, gdzie niemal każdy czuje, że ma szansę. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tegorocznych Pingwinach i czy wierzycie, że mogą być poważnymi kandydatami do Pucharu Stanleya w tym sezonie.
Śledź X, by być na bieżąco z informacjami: x.com/nhl24pl
Komentarze
Prześlij komentarz